 |
W ostatnim numerze „CEL”-u, w komentarzu do treści artykułu red. Dariusza Szretera pt. „Szansa na cud” napisaliśmy m.in.
… „Nie jesteśmy pieszczochami rządzącego w Sopocie układu i właśnie dlatego od ponad 5 lat nie możemy doczekać się lokalu na swoją społeczno-obywatelską działalność, w głównej mierze wspierającą mieszkańców Sopotu. W prowadzonej od ponad 5 lat korespondencji Prezydent zapewnia, że w mieście nie ma dla naszej oficjalnie działającej Ogólnopolskiej Organizacji Obywatelskiej możliwości przydzielenia nam lokalu. W jednym ze swoich pism zaproponował, że z uwagi, iż jesteśmy Organizacją o zasięgu ogólnopolskim, to możemy mieć siedzibę również w innym mieście! Widać, że dobre samopoczucie Prezydenta Sopotu nie opuszcza, gratulujemy! My jednak nadal czekamy na …”…
Z uwagi, że od ostatniego wniosku z dnia 28.12.2007 r. o przydzielenie lokalu dla naszej działalności społeczno-obywatelskiej minęło ponad 6 miesięcy, postanowiliśmy wystąpić po raz kolejny z wnioskiem z dnia 15.07.2008 r. do Pawła Orłowskiego - wiceprezydenta Sopotu. W odpowiedzi na nasz wniosek, otrzymaliśmy od Pawła Orłowskiego kolejne odmowne pismo z dnia 25.07.2008 r.
Oprócz urzędniczego cynizmu, jakim był łaskaw potraktować naszą kolejną prośbę Paweł Orłowski, tym razem w naszej ocenie dodatkowo, postanowił nam stanowczo pogrozić palcem i urzędniczym tonem, nieznoszącym sprzeciwu, poinformował nas, że
… „sugerowanie przez Państwa form zawierania umów najmu na lokale komunalne jest bezprawne, a ponowne – tego rodzaju – wypowiedzi przekazane zostaną na drogę postępowania prawnego.”…
Jeżeli pan, panie wiceprezydencie uznaje, że w piśmie skierowanym do pana, podana powszechnie i publicznie znana okoliczność, a potwierdzona przez Panią Rzecznik Prasową Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, w których napisaliśmy, że
… „Trudno zgodzić się z kierowanymi do nas odpowiedziami na wszystkie nasze pisma, a w tej liczbie i na nasze pismo z 28 grudnia 2007 r. skierowane do Pana, że brak jest pomieszczenia dla potrzeb naszego Stowarzyszenia, podczas gdy Pani Rzecznik Prasowy Prokuratury Wojewódzkiej poinformowała mnie, że sprawa przydzielanych w Sopocie lokali mieszkaniowych i użytkowych za łapówki, jest sprawą rozwojową i Prokuratura Okręgowa bada coraz to nowe jej wątki.”…
jest podstawą do straszenia nas drogą postępowania prawnego, to oświadczamy, że jest pan w błędzie. Jednocześnie informujemy pana, że nie pozwolimy się zastraszyć i w przypadku ponownego nas „pouczania”, które jednoznacznie odczytujemy jako zastraszanie oraz groźbę bezprawną, podejmiemy kroki prawem przewidziane, a opisane m.in. w treści art. 43 i art. 44 ustawy z dnia 26.01.1984 r. Prawo prasowe, które dedykujemy panu ku rozwadze, wypełniając jako Obywatelskie Biuro Interwencji nasze statutowe cele, gdzie w pkt. 3 zapisaliśmy: Szerzenie kultury prawnej, udzielanie porad i pomocy w tym zakresie.
Art. 43. Kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Art. 44. 1. Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. 2. Tej samej karze podlega, kto nadużywając swego stanowiska lub funkcji działa na szkodę innej osoby z powodu krytyki prasowej, opublikowanej w społecznie uzasadnionym interesie. Liczymy, że przypomnienie treści w/w artykułów, co najmniej spowoduje i przywróci w postępowaniu Pawła Orłowskiego, zatrudnionego w charakterze wiceprezydenta Sopotu, szanowanie ogólnie obowiązujących i powszechnie przez osoby kulturalne uznawanych zasad kultury i dobrych obyczajów.
Jak Paweł Orłowski skorzysta z udzielonej mu porady z zakresu szerzenia przez naszą Ogólnopolską Organizację Obywatelską kultury prawnej, udzielania porad i pomocy w tym zakresie, zapewne napiszemy, licząc iż tym razem to jednostkowa jego nieprzemyślana wpadka.
A tak przy okazji: w naszej ocenie, wysoce zastanawiająca była wypowiedź prasowa i telewizyjna udzielona na antenie ogólnopolskiej przez prof. Serodzką – b. senator RP, która poinformowała opinię publiczną, że w wyniku ujawnionych faktów korupcji w zakresie uzyskiwania mieszkań od Gminy Miasta Sopotu za łapówki, wręczane wysokim jej urzędnikom, w wyniku szykan, jakie doznała ona i jej rodzina, łącznie z podpaleniem samochodu - oczywiście przez nieznanych sprawców (sic!), zmuszona była wraz z rodziną wyprowadzić się z Sopotu, za bezpieczeństwo na terenie którego, jest pan w bardzo poważnym stopniu osobiście odpowiedzialny!
Jako Obywatelskie Biuro Interwencji i Redakcja Informatora Prasowego „CEL” jesteśmy od dłuższego czasu informowani, że jakoś „dziwnie” się składa, iż kto ma „konflikt” z władzami w Sopocie, czy jest też w stosunku do nich krytyczny, co w państwie demokratycznym nie powinno nikogo, a szczególnie wszelkiego rodzaju władze dziwić, to dziwnym trafem osoby te otrzymują telefoniczne pogruszki, mają przebijane opony samochodowe, uszkadza się im, czy też podpala samochody, tak jak spalono samochód prof. Serodzkiej. Czy to nie dziwne i zarazem bardzo zastanawiające? Czy prawdą staje się obiegowa opinia, że Sopot mafią stoi?
Redakcja Informatora Prasowego „CEL”
Kolegium Obywatelskiego Biura Interwencji
|